Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 294 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O mnie

Sylwia Kubryńska - pisarka, autorka Last Minute, pierwszej polskiej powieści o seks turystyce. Laureatka nagród za opowiadania: Najlepszy Kochanek na Świecie, Tragedia Posejdona i wyróżnienia za Najlepszy Blog na Świecie*.

O moim bloogu

Trzecia połowa kobiety, czyli baby są jakieś... lepsze:)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 400047

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Kategorie

Halo, tu Wenus

poniedziałek, 28 listopada 2011 21:04

Kim jest zakochana kobieta? To proste. Zakochana kobieta to osoba w stanie ciągłego oczekiwania. Na telefon.


Jesteśmy świeżo po kuracji odchudzającej, właśnie znalazłyśmy sobie faceta i, jak Pan Bóg przykazał, jesteśmy po uszy zakochane. A czymże objawia się nasza miłość? Oczywiście, czekaniem.


Intensywność oczekiwań zakochanej kobiety może się zmniejszyć lub zwiększyć i jest odwrotnie proporcjonalna do liczby odebranych połączeń telefonicznych. Nigdy jednak nie znika całkowicie. Nie istnieje bowiem taka liczba rozmów, czy esemesów, która doprowadziłaby do wartości oczekiwania równej zeru.


Doskonale zorientowane w temacie koncerny telekomunikacyjne nie nadążają więc za ustawianiem kolejnych słupów z nadajnikami, a wszystko dlatego że zakochana kobieta czeka.


Czeka i zerka na telefon z częstotliwością dwustu spojrzeń na minutę.


Zakochana kobieta nie jest wyposażona w cierpliwość, dlatego milczenie telefonu niesie za sobą poważne ryzyko. Wystarczy kilka minut lekkomyślnego nieodpowiadania na esemesa, by zakochana kobieta straciła panowanie nad sobą. Straty powstałe na skutek ataku furii zakochanej kobiety są nieodwracalne i trudne do oszacowania.


Szczególne niebezpieczeństwo stanowią w tej kwestii pozory. Zdarzają się bowiem kobiety nad wyraz przebiegłe, które mamią stoickim spokojem i udają obojętność, by w efekcie ściągnąć na otoczenie Armagedon. Zakochana kobieta reprezentująca opisaną grupę zdaje się być uosobieniem pokory, potulna jest i pocieszna jak pies Łajka. Wystrzelona w kosmos uczuć, szybko staje się agresywna i niebezpieczna niczym rozjuszona samica rasy pitbull.


Umysł zakochanej kobiety wypełniony jest panicznymi myślami o treści, przykładowo: - Zadzwonił dopiero osiemnaście razy, a już południe! – co w wolnym tłumaczeniu oznacza: nie kocha, i generuje błyskawiczny wniosek: zabiję.


Sygnał wiadomości: - Cześć, mała, co tam? – ustawia w pionie rozedrganą jak izotop rtęci psychikę zakochanej kobiety na ułamek sekundy, by chwilę potem wywołać głód odpowiedzi na wklepane z prędkością światła wyznanie. I tu rozgrywa się ponowny dramat oczekiwania, następują długie sekundy przypuszczeń, wyobrażeń odpowiedzi.


Co odpisze? Może na przykład, o matko jedyna: Kocham? Albo mniej dosłownie: Tęsknię? Pragnę? Odważnie: Całuję…?


Prawda jest taka, że treść odebranego komunikatu często odbiega od przypuszczeń zakochanej kobiety, a meritum oscyluje wokół przekazu:


Zerżnąłbym cię, mała, że kurde kosmos.


Podziel się
oceń
14
1

komentarze (65) | dodaj komentarz

Jak znaleźć męża nie wychodząc z domu

poniedziałek, 21 listopada 2011 15:56

Dwudziestoletnia blondynka z wyższym wykształceniem…


Po ostatnim moim wpisie jesteśmy już chude jak szczapy i śmiało możemy rozpocząć poszukiwanie męża. Swoją drogą nie mam pojęcia, jakim cudem ocalały na świecie kobiety samotne. Bo czymże jest znalezienie faceta?


Bułką z masłem.


To naprawdę banalnie proste. Wyobraźmy sobie, kogo najchętniej widziałby nasz potencjalny mąż w roli potencjalnej żony, a potem siądźmy do komputera i wrzućmy na portal randkowy anons o takiej treści:


Dwudziestoletnia… (obowiązkowo odejmujemy sobie dyszkę, to bardzo kobiece)blondynka... (oni i tak nie rozróżniają kolorów)z wyższym wykształceniem… (właściwie jesteś w wieku maturalnym, ale kogo obchodzi jakaś głupia matematyka)pozna przystojnego pana… (bez obaw, im się wszystkim wydaje, że są przystojni) który przeczytał w swoim życiu przynajmniej trzy książki… (brzmi jak wyzwanie, a oni to uwielbiają).


Nieźle. Jeszcze tylko:


Zdjęcie mile widziane.


I git. Na początek wystarczy. Teraz idziemy sobie zrobić yerba mate, malujemy paznokcie i oglądamy Wedding.tv. A już po godzinie przebieramy w ofertach:


„Cześć, masz konkretne wymagania. W sumie szukam tego samego co Ty, więc pasujemy do siebie...”

Facet szuka przystojnego pana. No trudno, nie musimy być zawsze najlepsze. Co dalej?


„Chciałbym przeżyć ciekawą przygodę z kimś starszym ode mnie...”

Wyznanie w stylu: przypominasz mi moją matkę, a ona przypomina Maxa Schmelinga. Dalej.


„Jestem żonaty, nie jestem brzydalem, szatyn krótko obcięty...”

Dla tolerujących wielożeństwo: jak ulał. Mamy coś jeszcze?


„Ja lubię całować i osoby przeze mnie całowane zazwyczaj też to lubią.”

Ech, gdyby nie to cholerne: „zazwyczaj”.


„Wysyłam foto, jest na nim mój penis, ale obok leżą gatki...”

 

Zapomniałam dopisać. Zdjęcie twarzy mile widziane!


Podziel się
oceń
15
1

komentarze (30) | dodaj komentarz

Zero kobiety... ups, kalorii

czwartek, 17 listopada 2011 14:57

Postanowiłam wyjść naprzeciw kobiecym pragnieniom i stworzyć poradnik: jak schudnąć. Gwarantuje on absolutne zniknięcie zaledwie w jeden dzień!


Kobieta jest generalnie gruba. Cellulit, boczki, fałdki, oponki… to dla kobiety hasła dnia powszedniego. I choć nie wiem, jakby się biedna katowała na siłowni, co kupiła w telezakupach i ile wylała na siebie odchudzających kremów – kobieta grubą pozostanie. Być grubą to brand kobiecości, być grubą to wyzwanie. A odchudzanie dla kobiety jest z kolei jak sen o przystojnym mężczyźnie: wciąż powraca, lecz nigdy się nie spełnia.


W tej sytuacji postanowiłam wyjść naprzeciw kobiecym pragnieniom i stworzyć krótki, acz treściwy poradnik.  Poradnik ten – o objętości zaledwie jednego wpisu! – zawiera dietę cud i gwarantuje absolutne zniknięcie w jeden dzień. No bo, kurde, umówmy się. Nie ma jednak jak chuda laska. Chuda laska jest bardzo sexy, zresztą proszę zapytać mężczyzn. Oni przecież uwielbiają rusztowania sterczących żeber, napawają się urokiem obojczyków...


Jeśli więc, gruba kobieto, masz dość swoich kształtów i chcesz się zmienić w wieszak na zdarte z sześciolatki XXS wdzianko – zastosuj moją dietę cud:


 Śniadanie:

1 opakowanie

1 łyżeczka

1 szklanka (przy większym apetycie dopuszcza się butelkę)


Obiad:

1/3 miski

1 paczka (niecała)

Pół siatki

Szczypta


Podwieczorek

1 pucharek

Dwa łyki


Kolacja:

I tu możesz odetchnąć: można jeść do woli absolutnie wszystko! Pod warunkiem, że to co jesz, nie rzuca cienia.


Podziel się
oceń
14
4

komentarze (173) | dodaj komentarz

Trzecia połowa kobiety, czyli baby są jakieś... lepsze

wtorek, 15 listopada 2011 16:58

Jeśli się taka pojawia, załóżmy, w aptece, kaszlący emeryt z ogonka natychmiast zdrowieje i pręży się niczym efeb.


Kobieta dzieli się na trzy nierówne połowy. Brak równości i równouprawnienia ciągnie się za kobietami od zarania ludzkości i wyrasta niczym powyższy oksymoron w najbardziej zdumiewających okolicznościach. Wracając. Dwie połówki stanowi kobieta normalna, aczkolwiek zupełnie różna. W sensie: dobra i zła.


Kobieta dobra jest najgorsza. Gotuje gołąbki (tłuszcz, węglowodany!), gotują je, co gorsza mężowi, dzieciom, ponadto straszy fartuchem, ma zbyt duży biust, właściwie to przypomina mamuta. (Mamut – łacińska nazwa określająca starego słonia, pochodząca od polskiego słowa mama). A propos : mówi się, że wkrótce wyginie. Ale to bzdura. Ona nigdy nie zginie, bo dobro zawsze zwycięża.


Kobieta zła. Bezwzględna i zaczepna. Potocznie: zdzira. Wysztafirowana do granic dobrego smaku, powłóczysta. Wamp. Jej głównym, acz krótkotrwałym celem jest kolejny osobnik płci przeciwnej. Uwielbia zabawę i próżność. Bywa atrakcyjna, przez co niezwykle groźna. Jeśli się taka pojawia, załóżmy, w aptece, kaszlący emeryt z ogonka natychmiast zdrowieje i pręży się niczym efeb. Na krótko. Podwyższone ciśnienie nie pozwoli biedakowi dotrzeć do domowej kozetki.


Trzecią połowę stanowi feministka. Zarośnięta, tłusta lesba, pyskata, niepokorna frustratka, wyzwolona, waleczna niczym zacietrzewiony amstaff. Skłócona z całym światem oświadcza, że nigdy nie wyjdzie za mąż, a prawda jest taka, że nikt jej nie chce, a nie chce jej nikt, bo: patrz wyżej.


Wszystko to składa się paradoksalnie na istotę doskonałą i o niej właśnie jest ten blog. O pełnej sprzeczności jak trzecia połowa jednej, jedynej i za każdym razem innej: kobiecie.  


Ten blog jest o babie, co przychodzi do lekarza i o babie za kierownicą. O poróżnionej z matematyką blondynce i o księgowej w okularach. O kobiecie z klasą i o femme fatale. O mądrej i głupiej, grubej i chudej. O brzydkiej i pięknej jak z obrazu Vermeera. O kobiecie uległej i niepokornej. Wreszcie: o przewrotnej miłości do niej.


Bez natrętnej potrzeby zrozumienia. 


Podziel się
oceń
14
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  400 047