Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 323 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Sylwia Kubryńska - pisarka, autorka Last Minute, pierwszej polskiej powieści o seks turystyce. Laureatka nagród za opowiadania: Najlepszy Kochanek na Świecie, Tragedia Posejdona i wyróżnienia za Najlepszy Blog na Świecie*.

O moim bloogu

Trzecia połowa kobiety, czyli baby są jakieś... lepsze:)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 410127

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Facet

Kategorie

Baba za kierownicą?

sobota, 14 stycznia 2012 22:42

Jeśli na horyzoncie majaczy cień motorynki – ona nie ruszy z miejsca. Nie ma szans. Poczeka, aż wszyscy zmotoryzowani... umrą.

 

Dzwoni budzik, ja śpię. I tak do wpół do ósmej,  gdy nagle zrywam się w panice, bo właściwie już jestem spóźniona. Lecę więc na złamanie karku, odpalam samochód i… z poprzecznej uliczki wyjeżdża Toyota Yaris.

 

I tu następuje koniec mojej jazdy. Bo to, że wbiła się przede mną wymuszając pierwszeństwo, jest zaledwie preludium w jej wirtuozerii wkurzania. Zdławiona brutalnie prędkość mojego auta jest dla niej żelaznym argumentem, by wszystkie manewry na drodze wykonywać w tempie ślimaczym.

 

Siedzę jej na bagażniku. Czemu nie jedziesz, spieszę się, helooł!  - wołam retorycznie. Ona milczy, toczy się, ja za nią. Chcę trąbić, trąbka nie działa, chcę zabić, to też nie działa, światłami migam... Ona nic. Piętnaście na godzinę. Na dwójeczce. Wrrr..., silnik się dławi, dławi się ta jej dwójeczka, że słyszę ją w swoim przyhamowanym do czerwoności aucie.  Wrrr...

 

I, kurde, ŚRODECZKIEM jedzie, żeby jej, broń Boże, nie wyprzedzić!

 

Kwadrans po ósmej, pokonałyśmy kilometr. Dojeżdżamy z podporządkowanej do szosy i tutaj następuję moment, w którym zaczynam rozumieć motywy wszystkich zbrodni tego świata. Proszę Państwa, jeśli na oddalonym dwadzieścia kilometrów horyzoncie majaczy cień motorynki – Toyota Yaris nie ruszy z miejsca. Nie ma szans. Ona czeka. Czeka, aż wszyscy zmotoryzowani umrą.

 

Mój samochód skacze jak rozwścieczony amstaff, ja płonę, krzyczę: jedź, jedź!, ona stoi. Myślę: wyskoczę, dopadnę! Myślę: wpół do dziewiątej, wyrzucą mnie z pracy, zamkną w więzieniu, aresztują, skażą. Myślę: błagam, zrozum, mam dzieci, rodzinę, przyszłość mam jakąś, nie zabieraj mi przyszłości, zlituj się, rusz z tego miejsca, nie mogę już, nie wytrzymam...

 

Zabiję!!!

 

Cały zapas magnezu szlag trafił. Ciągnę się za Toyotą, płaczę. Modlę się, by zechciała gdzieś skręcić, zniknąć. Nie znika. Popadam więc w stupor, rezygnuję, już mi wszystko jedno. Nie ma sensu walczyć, nic nie ma sensu. Przecież to jasne, że i tak nigdy nie dojadę do pracy.

 

Nie w tej wieczności.

 

Mija więc ta wieczność, ląduję w końcu pod firmą, przede mną ląduje Toyota Yaris. Trudno właściwie określić, czy ląduje, zdaje się, że jej stan w ogóle nie ulega zmianie, jak stała tak stoi. Patrzę z umiarkowaną furią, cóż za to za blond pióropusz wysiądzie z auta? Jakaż to niewiasta zadała mojemu feminizmowi taki cios? Któraż powinna leżeć w Sèvres pod Paryżem jako wzór baby za kierownicą?

 

Metr dziewięćdziesiąt, w karku niewiele mniej. Komórka przy uchu, wzrok zgaszony, lecz groźny. Tak, proszę Państwa.

 

Ta kobieta to facet.


Podziel się
oceń
21
2

komentarze (31) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  410 127