Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 323 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie

Sylwia Kubryńska - pisarka, autorka Last Minute, pierwszej polskiej powieści o seks turystyce. Laureatka nagród za opowiadania: Najlepszy Kochanek na Świecie, Tragedia Posejdona i wyróżnienia za Najlepszy Blog na Świecie*.

O moim bloogu

Trzecia połowa kobiety, czyli baby są jakieś... lepsze:)

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 410131

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Facet

Kategorie

Horoskop explicite - w poszukiwaniu lepszej gwiazdy

sobota, 10 listopada 2012 18:42
Skocz do komentarzy

Czy Baran w żeńskiej wersji to... Owca?

--------------------------------------------------------------------------------------------

 

Baran to katastrofa astrologiczna. Międzygwiezdny kataklizm. Jeśli jest coś, co Barana zatrzyma, to tylko ostateczność, do której dąży ślepo, porzucając po drodze wszelką szansę na szczęście i spokój. Spokój zresztą mało go interesuje, spokój jest synonimem przeraźliwej nudy, której to Baran unika jak ognia. Skoro o ogniu mowa – jest to żywioł szalenie Barana frapujący, dlatego już jako dziecko podpala ukradkiem wykradzioną rodzicom zapalniczką wersalkę, firany, a późnym latem – za pomocą skonstruowanego z dezodorantu miotacza ognia – muchy.

 

Zdenerwowany Baran jest niebezpieczny jak Godzilla, a warto podkreślić, że Baran jest zdenerwowany bez przerwy. Analizując te wszystkie cechy żywię wielki żal do moich rodziców, że mnie tak lekkomyślnie poczęli, by wydać na świat właśnie w kwietniu. Każdy inny znak jest lepszy, łatwiejszy, milszy.

 

Ot, na przykład taki Byk. Wprawdzie Narcyz, zadufany w sobie, leżący na wspomnianej wyżej, spalonej wersalce przez moment nie pomyśli, żeby zdjąć wałki z głowy, choćby akurat gościł Angelinę Jolie. Będzie się za to pysznić później, że Angelina ma więcej od niego zmarszczek i głupio skrojony kostium Chanel, podczas gdy on, Byk, właśnie nabył w lumpeksie o niebo ciekawszy. On ma zresztą wszystko ciekawsze i lepsze. Ludzie są ogólnie głupi, świat zwariował, kiedyś to były czasy, hyc! – na wersalkę. Matko, już jestem zdenerwowana...

 

To może Bliźnięta? Rozszczepienie jaźni. Siedzi toto z tobą gada, uśmiecha się, niby ok., a za diabła nie wiesz, co tam sobie myśli. Twierdzi, że nie pije, a nazajutrz wali absynt z gwintu. Obiecuje cuda, nie odbiera telefonu. Niby jeden człowiek – dwie osobowości. Tajemnica, z którą z nich masz właśnie do czynienia. Dopóki sobie drugiego takiego nie dobierze – telepie się w poczuciu prenatalnego deficytu...

 

Rak. Dom – Obiadek. Kocyk. Papucie na nogach, z głośnika sącząca się muzyczka. Przeźroczysty, nieprzytomny, zamglony typ. Pękiem róż, nutą szopenowską naznaczony odwiecznie niewinny, zdziwiony romantyk, któremu wersy życia składają się na poemat ułudy, że niby on jest najmądrzejszy, najładniejszy i najciekawszy na świecie. Oczywiście to bzdura.

 

Lew? Coś jak paw. Więcej grzywy niż rozumu. Chełpliwość zastępująca kompetencje. Przypadkiem ląduje na kierowniczych stanowiskach i lawiruje przed odpowiedzialnością. Nie umie nic, lwim swędem przeciska się przez szkoły. Płeć przeciwną czaruje utartymi metodami, ślepo wierząc w moc pozorów. Dopiero zaczęłam opisywać, a już jestem zmęczona tą jego niespożytą energią lidera, bo dla lidera jest tylko jedno miejsce i to mnie denerwuje potwornie, że mógłby je zająć taki Lew.

 

Panna. Ratunku! Panna i jej bibeloty przodków w buduarze, który z pasją równą tworzeniu Piątej Symfonii odkurza codziennie puchatą szczotką z Lidla. Niedziela w kościele, sobota w pralni. Porządek przerażający. To się może wydawać zadziwiające, ale podobno jest taki kraj na świecie, w którym mieszkają same Panny. To Niemcy.

 

To może Waga? Znak idealny, zrównoważony... tylko umrzeć z nudów. Można się nie czepiać ideałów, ale prawda jest taka, że ideałów na świecie nie ma, więc cały ten etos sprawiedliwości to jedna wielka bzdura. Waga jest tak przemądrzała, jakby zjadła wszelki rozum, którego jej niestety drastycznie brakuje.

 

Ciekawy jest za to Skorpion, może nawet najciekawszy. Paraliżująca inteligencja, ambicja, czar i niewyczerpane źródło seksualnych przygód... Wspaniałomyślnie omijam kwestię mściwości, zawiści i masochistycznej wręcz zajadłości, z którą ów dźga własny odwłok trującym oszczepem tępego „ja”. Tak, Skorpion to jedyny znak na Ziemi, który gotów jest zginąć w męczarniach, sam siebie zatłuc, by przy okazji choćby drasnąć wrogów, których rzecz jasna, ma na pęczki.

 

Strzelec. Sama nie wiem, czemu nagle mam zmienić ten znak i, czemu niby miałby nim być Strzelec? Ten niedojrzały, wiecznie poszukujący chłopiec z plecakiem? Ten zakochany w sobie pozornie zabawny fircyk o przytępionym poczuciu humoru, który się kończy na gnębieniu towarzystwa nieśmiertelnym gagiem z „Chłopaki nie płaczą”? Boże, uchowaj!

 

Koziorożec. Słaniający się z niespełnionych ambicji frustrat. Obrażony na cały świat, który nie widzi tego, jaki on, Koziorożec, jest świetny, jaki mądry, stojący na ziemi mocno, realny do bólu, przeraźliwie zajęty, poukładany, nieśmieszny i NIESPONTANICZNY! Sztywniak pozorujący brak sztywności, czego efektem jest kuriozalny strój młodzika na zmęczonym ciele starca. Dramat.

 

Wodnik. Człowiek, który nigdy nie ma racji, choć oczywiście zdaje mu się, że ma ją zawsze. Gdy mu się udowodni jej brak, zapada na śmiertelne choroby i ostentacyjnie mdlejąc, wywołuje w otoczeniu poczucie winy. Właściwie diabli wiedzą, jaki jest Wodnik, bo jak zwykle pali głupa i udaje kogoś innego. Dziś idzie do zakonu, jutro podrywa zakonnice. Dziś wyznaje ci miłość, jutro odchodzi z koleżanką. Czepia się wszystkich i wszystkiego, zamęczając świat swoimi mało odkrywczymi komunałami.

 

Ryby? To jest w ogóle taki znak? To nie żart? Ten transparenty, cherlawy i wiecznie wpadający z roztargnienia pod samochód typ, to właśnie Ryby? To chyba jakaś pomyłka. Proponuję zupełnie inną nazwę dla tego znaku zodiaku: Plankton.

 

Szanowne Gwiazdy! To ja już wolę być sobą. Znów chcę być Baranem! Uwielbiam palić muchy, uwielbiam się w trzy minuty zakochać, uwielbiam to swoje rozdygotanie i nikim innym, broń Boże, nie chcę być!

------------------------------------------------------------------------

(opublikowano w BeMagazyn Slow nr7/2012)

 

 

Podziel się
oceń
65
5


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  410 131